OPONY I EKSPLOATACJA
AKCESORIA MOTOCYKLOWE
Zachęcamy do dzielenia się swoimi trasami z pomocą edytora. Możesz zaplanować trasę, dodawać zdjęcia, dzielić się z nią ze znajomymi i otrzymywać komentarze.
Przestrzegam i odradzam wszystkim markę Royal Enfield!
W marcu uszkodziłem dźwignię zmiany biegów w motocyklu Royal Enfield Classic 350 i od tamtej pory mam wrażenie, że trafiłem do świata kompletnego chaosu, niekompetencji i lekceważenia klienta.
Kontakt z autoryzowanym serwisem w Wysogotowie był żenujący. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące naprawy, zamówienia części czy procedury związanej z ubezpieczeniem. Serwis nie wiedział, czy części mam zamawiać sam, czy oni, czy zgłaszać sprawę do ubezpieczyciela, ani kto ma się z nim rozliczać. Totalny brak organizacji i profesjonalizmu. Wyglądało to tak, jakby pracownicy pierwszy raz mieli styczność z motocyklem i klientem.
Salon w Poznaniu, w którym kupiłem motocykl, okazał się równie „profesjonalny”. Pracownik obiecał kontakt po konsultacji z serwisem — oczywiście nie oddzwonił. Kiedy próbowałem się ponownie skontaktować, okazało się, że poszedł na urlop i nawet nie przekazał sprawy dalej. Klient został po prostu olany.
Dopiero po kontakcie z RE Silesia udało się cokolwiek ruszyć, choć i tam ciężko było uzyskać jasne informacje. Główny serwis marki nie posiada na stanie tak podstawowych części jak dźwignia zmiany biegów czy klamka. To jest absurd. 10.04.2026 rzekomo zamówiono części z czasem oczekiwania 4–5 tygodni. Minęło ponad 5 tygodni i… cisza. Nikt nie raczył poinformować mnie o opóźnieniu. Sam musiałem się przypominać, żeby usłyszeć, że części nadal nie ma i nie wiadomo, kiedy będą.
To już nawet nie jest słaba obsługa — to kompletna kpina z klienta. Brak procedur, brak komunikacji, brak odpowiedzialności i zerowy szacunek do ludzi, którzy wydali swoje pieniądze na tę markę. Przez cały czas miałem wrażenie, że każdemu pracownikowi po prostu nie chce się wykonywać swojej pracy.
Jeśli ktoś rozważa zakup motocykla Royal Enfield, to radzę dobrze się zastanowić. Sam motocykl może i wygląda stylowo, ale zaplecze serwisowe tej marki w Polsce to dramat. Po naprawie sprzedaję ten motocykl i kończę swoją przygodę z tą marką raz na zawsze.
Przestrzegam i odradzam wszystkim markę Royal Enfield!
W marcu uszkodziłem dźwignię zmiany biegów w motocyklu Royal Enfield Classic 350 i od tamtej pory mam wrażenie, że trafiłem do świata kompletnego chaosu, niekompetencji i lekceważenia klienta.
Kontakt z autoryzowanym serwisem w Wysogotowie był żenujący. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące naprawy, zamówienia części czy procedury związanej z ubezpieczeniem. Serwis nie wiedział, czy części mam zamawiać sam, czy oni, czy zgłaszać sprawę do ubezpieczyciela, ani kto ma się z nim rozliczać. Totalny brak organizacji i profesjonalizmu. Wyglądało to tak, jakby pracownicy pierwszy raz mieli styczność z motocyklem i klientem.
Salon w Poznaniu, w którym kupiłem motocykl, okazał się równie „profesjonalny”. Pracownik obiecał kontakt po konsultacji z serwisem — oczywiście nie oddzwonił. Kiedy próbowałem się ponownie skontaktować, okazało się, że poszedł na urlop i nawet nie przekazał sprawy dalej. Klient został po prostu olany.
Dopiero po kontakcie z RE Silesia udało się cokolwiek ruszyć, choć i tam ciężko było uzyskać jasne informacje. Główny serwis marki nie posiada na stanie tak podstawowych części jak dźwignia zmiany biegów czy klamka. To jest absurd. 10.04.2026 rzekomo zamówiono części z czasem oczekiwania 4–5 tygodni. Minęło ponad 5 tygodni i… cisza. Nikt nie raczył poinformować mnie o opóźnieniu. Sam musiałem się przypominać, żeby usłyszeć, że części nadal nie ma i nie wiadomo, kiedy będą.
To już nawet nie jest słaba obsługa — to kompletna kpina z klienta. Brak procedur, brak komunikacji, brak odpowiedzialności i zerowy szacunek do ludzi, którzy wydali swoje pieniądze na tę markę. Przez cały czas miałem wrażenie, że każdemu pracownikowi po prostu nie chce się wykonywać swojej pracy.
Jeśli ktoś rozważa zakup motocykla Royal Enfield, to radzę dobrze się zastanowić. Sam motocykl może i wygląda stylowo, ale zaplecze serwisowe tej marki w Polsce to dramat. Po naprawie sprzedaję ten motocykl i kończę swoją przygodę z tą marką raz na zawsze.
Super prowadzenie, liniowo, ale silnie i dynamicznie oddający moc (powyżej 5000obr./ min). Bardzo dobre hamulce, nie sportowe, czyli ostre i trudne do opanowania dla mniej zaawansowanych, ale świetnie wyczuwalne na drodze i na torze. Polecam.
Super prowadzenie, liniowo, ale silnie i dynamicznie oddający moc (powyżej 5000obr./ min). Bardzo dobre hamulce, nie sportowe, czyli ostre i trudne do opanowania dla mniej zaawansowanych, ale świetnie wyczuwalne na drodze i na torze. Polecam.
Leję go do XJ600. Nic dodać nic ująć, dobra cena 20 zł za litr kosztował w 2025, po paru latach użytkowania silnika na tym oleju zero zastrzeżeń, ponad 25 tysięcy na nim na pewno zrobiłem, silnik aktualnie dobija do 90 tysięcy. Skrzynia pracuje dobrze. Silnik czysty pod pokrywą zaworów, a dodatkowe zalety w porównaniu do shella (zwykłego, nie ultra) i motula 5100 to brak ślizgania się sprzęgła, i duużo mniejszy pobór oleju. Teraz max jedna dolewka na cały interwał 6 tyś wcześniej takie coś było nieosiągalne. Wlałem też kiedyś wersję rider 20w50 i też spisywała się spoko.
Gdyby Transalp kardan miał ideałem by się zwał. Spoko moto. Wypady po 300- 350 km na spokojnie bez problemu. Posiadam Trampka z 99 roku. Jest zaebisty.
Gdyby Transalp kardan miał ideałem by się zwał. Spoko moto. Wypady po 300- 350 km na spokojnie bez problemu. Posiadam Trampka z 99 roku. Jest zaebisty.
Miałem taki skuter 3 sezony, zrobiłem nim 9000km głównie do i po stolicy, czyli w jego naturalnym środowisku.
Skuterek raczej mały. Najlepiej odnajdzie się na nim niższa osoba, moje 172cm pasowały do niego idealnie. Nogi można trzymać typowo kibelkowo jak na Vespie albo bardziej wyprostowane jak w Burgmanie. Siedzenie dość wysoko, ale waga piórkowa więc nie ma stresu nawet jak się noga poźlizgnie na kamyczkach.
Ochrona przed wiatrem praktycznie idealna. Szyba jest sporych rozmiarów i blisko kierowcy - jak się doda deflektor to praktycznie mamy idealną ciszę i zero wibracji. Kierownica ma jakby wbudowane handbary, których nie widać na pierwszy rzut oka, ale jak się pojeździ to czuć, że te powietrze nie uderza tak w ręce jak na innych motocyklach. W nogi i stopy też nic nie wieje. Ogólnie jest dosyć ciepło nawet w chłodniejsze dni i nie trzeba poświęcać pół godziny na ubiór przed jazdą, tak jak to bywa przy motocyklach.
Skuter wąski, zwinny, ma duży promień skrętu i w korki wchodzi jak nóż w masło, a parkuje się nim banalnie. Pod siedzeniem mieści się kask zamknięty (ale musi być bez spojlera) plus maksymalnie jakaś lekka kurtka, laptop 17 cali w pokrowcu też mi się mieścił. Jak się doda duży kufer z tyłu, to już można pakować wszystko co się chce nawet na tygodniowe wyjazdy. Dodatkowo między nogami ma haczyk. Wsadzałem tam dużą torbę z ubraniami, dopinałem do haczyka i ruszałem w drogę. Ogólnie klamotów można tu upchać naprawdę dużo.
Silnik miałem akurat 300 pojemności (nie ma kategorii do tego silnika na tej stronie), ale rozmiarowo i technicznie jest taki sam jak 125 i różni się tylko mocą. Tak więc z taką trzysetką spod świateł nie ma szans 95% aut. Motocykle też da się przegonić a jest to zasługa przekładni CVT. Skuter ciągnie całkiem dobrze do około 90-100km/h i jest to jego prędkość przelotowa. Da się w trasie rozpędzić na chwilę do 120-130km/h by kogoś wyprzedzić, ale na dłuższą drogę takie prędkości to raczej zabójstwo dla silnika. Serwis bardzo prosty, nawet takie rzeczy jak napęd czy zawory robi się bez rozbiórki plastików i można to spokojnie zrobić samemu. No i bardzo tani w obsłudze - spalanie 3-3,5l na setkę, oleju wchodzi 1,5 litra i wystarczy zwykły bo sprzęgło jest suche, przekładniowy też warto wymieniać.
Hamulce wystarczające na 125, ale na 300 moim zdaniem już za słabe, Kolejna wada to zawieszenie - na skuterze czuć wszystko, nawet delikatne nierówności i mniejsze dołki.
Do szpanu się nie nadaje, do najpiękniejszych też nie należy. Z tyłu wygląda jak motorower, z przodu pewnie jak dostawca pizzy, ale pod względem praktycznym to ideał no i jest tańszy w zakupie niż np. Vespa. Gdyby nie wada kręgosłupa to zostawił bym go na dłuuugie lata.
Jeżdżę Junakiem 902 drugi sezon. Przejechałem 3200 km.
Był bardzo dobrze docierany . Do 2 tysięcy km. olej wymieniłem 5 krotnie .
Są tego efekty. Jeżdżę nim turystycznie i na ryby.
Przy mojej wadze 90 kg. i bagażu około 10-15 kg. potrafi się napędzić
do prawie 80 km/h. Zwyczajowo jeżdżę jednak z prędkością ok. 55 km/h.
Chodzi bardzo dobrze . Jedyna wada , twarde siodło .
Po przejechaniu 15 km. niestety boli dupa :-) :-) .
Ale mimo to uwielbiam nim jeździć i generalnie go uwielbiam.
Ma według mnie fajny wygląd , fajną wygodną kierownicę , pojemny bak paliwa ,
I można hulać . Podoba się innym. Ludzie często mnie zaczepiają
dopytując się o niego .
Zwykle robię nim wypady za miasto na odległość nie większą niż
60 kilometrów. Świetny turystyczny motorek.
Pozdrawiam.
Za ciężki na hard enduro i za słaby w trasę.
Jazda w dwie osoby, wyłącznie jak ważycie po 60kg każda.
Jakość plastików tragedia. Zawieszenie miękkie jak w CRF, tylko bardziej.
Z plusów to fakt, że jest tani, prosty w naprawie, hamuje przyzwoicie.
Mam Bandita 2 rok, nastukane 5000km (realnych, a nie zmyślonych jak to niektórzy ściemniacy się przechwalają) i jeszcze trochę doturlam więc można już coś powiedzieć.
Motorek dosyć ciężki przy parkowaniu ale podczas jazdy już bardzo bystry i mega stabilny w trasie nawet przy silnym wietrze. Nie ma co się bać jego wagi - moje 172cm wzrostu i chuderlawe ciało radzi sobie z nim bardzo fajnie. Jedyny problem to cofanie - muszę schodzić z moto, pchnąć go do tyłu i potem znowu wsiąść.
Owiewka w wersji S jest dosyć słaba, ale spełnia swoje zadanie i człowieka nie zdmuchuje z motorka, do tego nie powoduje żadnych turbulencji lub wibracji, jak to w nowszych motocyklach bywa.
Pozycja za kierownicą - bardziej sportowa niż turystyczna. Bandit nie należy do najwygodniejszych w długiej trasie. Kierownica jest daleko i trzeba się mocno pochylać, co za tym idzie bolą rączki i plecy. Montaż dystansów kierownicy w wersji z ABS utrudnia krótki przewód hamulcowy. Zgięte kolana też dostają w kość po całym dniu jazdy. Na plus możliwość wstania na podnóżkach przy większych nierównościach. Zawieszenie całkiem niezłe - nie za miękkie, nie za twarde i tłumi całkiem fajnie.
Ogólnie wygodny to może jest wtedy, gdy masz 20 lat albo pracę biurową. A jeśli nie, to mogą być problemy.
Hamulce nie są złe, ale uważam że są za słabe na tę moc i masę motocykla.
Co do silnika - tutaj jest bardzo fajnie. Motorek ochoczo przyspiesza od najniższych obrotów i nie krzusi się jak Vki lub single, sprzęgło chodzi dosyć lekko, nie przegrzewa się w korkach dzięki chłodzeniu wodą, wyprzedzanie czegokolwiek bez problemów. Spalanie wyszło mnie zawsze 6l na setkę i nie było większych różnic czy to jeżdżąc dziadkowo, czy bardziej sportowo, natomiast 6 stosunkowo krótkich przełożeń i ostra reakcja na gaz skłania bardziej do zabawy niż do spokojnej turystyki. Na minus delikatne wibracje przy większych prędkościach odczuwalne na kierownicy.
Na wyświetlaczu oprócz standardu jest wskaźnik paliwa oraz 2 tripy - bardzo przydatne jak się liczy kilometry przy wyjazdach.
Do szpanu jest spoko, o ile nie stoi obok niego jakaś Hayabusa albo inny Blackbird, hehe.
Szukać niezajeżdżonej sztuki, brać i cieszyć się jazdą. Bandit wśród sportowych maszyn jest łagodnym motorkiem, więc trafiają się jeszcze egzemplarze bez przeszczepów połowy motocykla.
W GSX-R 1000 K4 miałem te oponki i teraz w K7 1000 też je założyłem, ponieważ uważam, że do latania po winklach poza miastem, to idealny kompromis pomiędzy ceną, a jakością. W ciepłe dni (pow. 20st C), motor ciągniesz do asfaltu, a ona nie puszcza, bez problemu można ją zamknąć. W chłodne dni, przy temperaturze ok. 10st C, opona daje wcześniej informacje w winklu, że zbliżamy się do jej granicy przyczepności w takich warunkach. Obecnie komplet z bieżącego roku, można kupić za ok. 900zł, więc nie ma co przepłacać,
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0
Ocena użytkowników
Brak oceny
Liczba komentarzy
0






