
Gość: Rych
Mam bardzo mieszane uczucia do tego kasku - teoretycznie nie ma jakichś większych wad, ale raczej nie kupiłbym go ponownie. Kak jest dość ciężki, wentylacja na podbródku nie działa najlepiej - w zimne dni szyba natychmiast paruje po zamknięciu wizjera :/ Wyciszenie raczej jedno z najgorszych :/ Jest NAPRWDĘ GŁOSNO. Ma też plusy - jest wygodny i nawet nieźle wykonany z dobrych materiałów, ale oczekiwałem więcej za tą cenę. Moja ocena 6,5/10 - przejeżdżę sezon i szukam czegoś lepszego. PS. Jest bardzo ciasny, kupujcie rozmiar większy niż normalnie.

Sam piszesz kocopoły.Producentom się w dupach poprzewracało.Wołają 3tysie za hełm który i tak Chińczyk robi.Kiedyś za tysiaka kupowało się górną półkę i służył minimum 10 sezonów.Teraz za 2 tysie robią plastikowe guano ,które po 3 sezonach nadaje się w kibel.

"...ale oczekiwałem więcej za tą cenę" - chłopie, kupiłeś jeden z najtańszych kasków i piszesz takie kocopoły. Jak kupisz sobie kask za 3 tys to możesz piszać takie głupoty a nie do kasku za 600-700 zł


Gość: Pablo
Kask serio cieżki, po godzinnej przejażdzce kark mnie bolał, i ten nieznośy świst wiatru, mój poprzedni ls2 za 350 zł był znacznie cichszy no i lżejszy. tak jak mój poprzednik, nie kupłbym go ponownie i raczej nawet tego seoznu nie przejeżdzę. a miałem jechać na wyprawe, to na pewno sobie podaruje.

Kask świeżo kupiony więc opiszę wrażenia po przejażdżce. Od 100 km/h słychać mocne świszczenie wiatru. Dobra widoczność i fajna blenda przeciwsłoneczna schodząca do samego dołu to na plus. Na minus mechanizm jej opuszczania. Wolałbym żeby był z boku niż na czubku kasku. Za pierwszym razem zamiast opuścić blendę zamknąłem wlot powietrza. To raczej kwestia przyzwyczajenia. Wizjer spoko, ale pinlock to raczej podstawa że bo potrafi zaparować przy wolniejszej jeździe. Mechanizm otwierania szczęki jest ok. Sam kask w moim odczuciu ciężki nie jest, ale to kwestia indywidualna. Trzeba brać rozmiar większy niż u innych producentów. Na plus miejsce fabryczne pod interkom i możliwość jazdy w okularach.


Gość: Tomek
Kask mam od roku, na początku użytkowany na 125 i wszystko było ok. w ten sposób zrobiłem w nim może jakieś 500km i na taki sprzęt bym go polecił gdyby nie późniejsze problemy.
Po wymianie na mocniejszy sprzęt kask jest okropnie głośny - powyżej 120km/h dudni w uszach.
Ponadto pękają plastiki do których mocowane są bolce zapinające szczękę co moim zdaniem jest już bardzo dużym problemem.
Najpierw jedna strona, później druga - elementy rozsypują się na drobne kawałki.
Kask nigdy nie upadł, z zewnątrz wygląda jak nowy i nie ma najmniejszej rysy, a mimo to sam rozsypuje się na kawałki - i to w takim miejscu, że mam wątpliwości czy przy ewentualnym wypadku szczęka sama by się nie otworzyła...
z kolejnych dylematów to to, że wiosną kupiłem do niego dedykowany interkom który wcale nie jest tani - teraz przy zmianie kasku z powodu problemów z nim zmuszony jestem dobierać kask HJC pod ten interkom lub zrezygnować z niego...

Podsumuję krótko. Przeciętna marka mocno promowana w Polsce. Niewiele różni się od innych ,czasem dużo tańszych. Kiedyś kolega mocno siedzący w tej branży powiedział mi coś takiego: nie chcesz wydać majątku, bierz mniej znane ale z najwyższej półki. Dzisiaj nawet to już się zatarło, bo większość szuka zysków i produkuje wiadomo gdzie. Stąd takie wpadki.

No i wyleczyłem się z HJC. Trudno.


Gość: Tomasz
Kask na mojej głowie spędził około kwadransa i wrócił do sklepu. W założeniu miał zastąpić starego i zniszczonego intensywnyn użytkowaniem Caberga Duke.
Pierwsze wrażenie - ogromna i niezbyt zgrabna skorupa, do "oswojenia" przy dalszym użytkowaniu. Bardzo wygodny i dobrze dopasowany zgodnie z rozmiarówką.
Obsługa szczęki bardzo wygodna, a mechanizm działa płynnie i bez niepokojących dźwięków. Otwieranie wizjera w rękawicach łatwe, za to zamykanie to już zupełnie inna historia. Jeśli zrobisz to za pomocą elementu dedykowanego na szybce, bądź pewny, że ta zamknie się krzywo, zostawiając szczelinę po prawej stronie.
Jazda próbna ujawniła tajemnicze demony drzemiące pod kopułą hełmu,.jakby wszyscy potępieńcy, którzy zginęli na motocyklach zebrali się tuż nad moją czaszką.
Szum i wycie nie do zniesienia mimo jazdy na moto z dużą szybą turystyczną. Zamykanie i otwieranie otworów wentylacyjnych nie ma żadnego wpływu na hałas.
Wspomniany Caberg Duke, który nie jest najcichszy, jest o niebo lepszy a minimalne schowanie się za szybą skutkuje prawie absolutną ciszą. W HJC ten zabieg tylko nasilał potworne dźwięki.
Dodam, że wentylacja szczęki jak dla mnie zbyt słaba, nie mogłem oprzeć się wrażeniu duszności po zamknięciu szczęki.
Absolutnie nie warto.

W kwestii wentylacji szczęki jak i każdej innej powiedziałem, że porównuję opiniowany kask do Caberg Duke, który akurat tę wentylację ma wzorową w identycznych warunkach testowych. Słynny król żydowski ani nieistniejąca pustka nie mają z tym nic wspólnego. Pozdrawiam.

W kwestii wentylacji szczęki, to sam powiedziałeś, że masz wysoką szybę. Z pustego, to i Salomon nie naleje ;)


Gość: Tomasz
Nie polecam kasku, przejechał ze mną 1300km, po kilku dniach zaczął głośno się zamykać I szczęka zaczęła ocierać czachę (lakier pod szczęka lewa górna strona, serwis twierdzi że wszystko jest ok,. W sklepie sprawdzaliśmy ze sprzedawcą kilka kasków żaden tak głośno się nie zamykał i ewidentnie widać ze opciera szczęka kask, NIE POLECAM KASKU I SERWISU

Widzę, że te nowsze modele HJC nie mają nic wspólnego z jakością sprzed 10 lat. Już chyba się na nie, nie skuszę


Gość: wrathal
Jak na budżetowy kask to całkiem fajny
+ dobra wentylacja
+ blenda nie jest bardzo ciemna, ale wystarczająca żeby słońce nie oślepiało
+ wygodny przycisk od podnoszenia szczęki
+ miejsce na interkom z tyłu kasku
- wizjer trochę się wygina przy podnoszeniu, no i ma uchwyt z boku (wg mnie lepszy jest na środku - bo wtedy się nic nie wygina i można też prawą ręką podnosić)
Jeśli miałbym go wymienić, to pewnie na coś co ma miejsce na przyciski z interkomu
