
Gość: spiwor
Przede wszystkim w pierwszej kolejności trzeba pamiętać, że jest to już zabytek.
W swoich czasach był ostrym supersportem, niestety czas leci do przodu i teraz bliżej yamaszce do motocykla sportowo-turystycznego.
Silnik - jak przystało na motocykl sportowy na niskich obrotach "nic się nie dzieje". Żeby jechał trzeba trzymać powyżej 7 tyś obrotów. To się zaczyna konkreta prędkość ale to zaleta bo:
Komfort jazdy - najlepiej trzymać powyżej 120km/h, wtedy opór wiatru luzuje ręce i jedzi się komfortowo. Jednak konieczne się wydaje założenie przedniej szyby Racing, o wiele mniej wieje i łatwiej się za nią schować.
Raz zrobiłem w jeden dzień 700 km, nie był to jakiś ostry hardcore, a łikend zamknął się w prawie 2000 km ale pod koniec byłem wykończony.
Zawieszenie - jak na nasze drogi jest świetne. Do prędkości maksymalnej jest stabilna, nie ma mowy o żadym szymim, czy nerwowości czy to na dziurach czy koleinach. Choć je czuć.
Jakoś ciężko wrzuca się ją w zakręty. A przerzucać z ucha na ucho to trzeba się nauczyć i przyzwyczaić.
Ogólnie jest to świetny motocykl. Szczególnie dla wielbiciela techniki z lat '90.
Jednak ma dość istotne wady.
Przede wszystkim lubi olej. I nic się z tym nie da zrobić.
Zrbiłem remont silnika(nowe tłoki, pierścienie, planowanie głowicy itd...) i dalej żłopała.
Tylny amorek lubi sobie pociec. I to tak, że nie da się go zregenerować. Używanych praktycznie nie ma a nowy to spore pieniądze.
Jak w pewnym momencie padnie prąd, to to prawdpodobnie główny bezpiecznik. lepiej go wozić ze sobą. Jest dość drogi.
Przy kupnie warto z prawej strony zajrzeć pod prawą owiewkę czy naciąg ramy przy mocowaniu silnik jest czasami nie urwany.
No i elektryka lubi się sypnąć.
Swoją przejechałem około 30 tyś. km, rozbiłem, straciłem do niej serce i sprzedałem.


Gość: YAMAHOWIEC :)
Odradzam jak na pierwszy motocykl, pozycja 100% sportowa. Spalanie 8,5 - 11 litrów na 100km. Początkowo wydaje się toporny, dopiero po 3cim sezonie stwierdziłem że opanowałem motocykl. LwG
